Odpowiedz na: O przyszłości

    Błażej Piątek
    Opiekun
    • Postów: 191
    @piatek-blazej
    Ja z kolei mam taką refleksję, że cierpienie chrześcijańskie jest często decyzją. Jasne, czasami spadają na nas sytuacje “jak gromy z jasnego nieba” – tak jakby niezależnie od naszego chodzenia z Panem. Wtedy dziwimy się, że nadeszła fala nieszczęść, niepokojów i rozpoczyna się duchowa burza. “Jak to? Dlaczego?” – myślimy i dziwimy się. – “Czyżbym zgrzeszył? Co takiego zrobiłem?”. To jedna sprawa. Dzięki Bogu, że mamy taką obietnicę: “Wiele nieszczęść spotyka sprawiedliwego, ale Pan wyzwala go ze wszystkich” – Ps. 34:19.

    Czasami z kolei cierpimy w pełni zasłużenie. „A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne” (Ga 6,8). Siejemy wiatr z ciała? Zbieramy burzę. Bóg nam wybacza, ale czasami burza trwa jeszcze przez jakiś czas.

    Z drugiej strony myślę, że często Bóg pyta nas: “Czy pójdziesz całkowicie za Mną? Zdecydujesz się wejść za Mną w ciemność? Czy oddasz mi swoją obawę o cierpienia, które nadejdą, kiedy pójdziesz w Moje ślady? Czy zaufasz mi, że gdy nadejdzie sprzeciw przeprowadzę Cię przez wodę i ogień i wyjdziesz z tego wszystkiego oczyszczony”?

    Myślę też, że każdy chrześcijanin dobrze zna tę zasadę – zbliżanie się do Boga to jakby podnoszenie ręki w piekle. Siły ciemności zawsze zareagują na chrześcijanina, który robi krok w stronę Boga – dobrze wiedzą, że może im zagrozić strata w ludziach. Chrześcijanin, który zbliża się do Boga – w postach, w modlitwach, w pokucie, taki, który pozwala Bogu badać i oczyszczać swoje serce, taki który mówi głośno o Bogu – decyduje się tym samym na dopuszczenie sprzeciwu duchowego, opozycji ze strony ludzi należących do diabła i tak dalej. To jest chyba najtrudniejsze. To bardzo, bardzo boli.

    Myślę też, że czasami wszyscy czujemy się kuszeni do tego, żeby “zostawić to wszystko”. Nie Jezusa i chrześcijaństwo jako takie. Chodzi tylko o to, żeby odpocząć od tych wszystkich walk z potępieniem diabelskim, z odpieraniem ataków duchowych. Myślimy: “Może istnieje jakaś łatwiejsza droga? To nie może być aż tak bolesne! Może zajmę się biznesem? Prowadzeniem domu? Znajdę sobie hobby?”. Przytłoczony przeciwnościami Dawid wołał: “(…) O, gdybym miał skrzydła jak gołębica, Chętnie uleciałbym i odpoczął.” – Ps. 55:6. Dziwi nas cierpienie za właściwą postawę. Spodziewamy się nagród, błogosławieństw i spokoju od naszych wrogów. Tymczasem dzieje się odwrotnie.

    Często mamy trudności z odróżnieniem za co cierpimy. To chyba jest nasz problem. I chyba właśnie o właściwe rozeznanie powinniśmy się modlić najwięcej.

    "A wierny jest Pan, który was utwierdzi i strzec będzie od złego." - II Tes. 3:3