Co z tymi świętami Bożego Narodzenia? Moje świadectwo

  • Post
    Agnieszka P.
    Moderator
    @agnieszka-p
    Na to pytanie można odpowiedzieć dobrym teologicznym artykułem i takie dobre opracowania są w sieci, na przykład tutaj.

    Mnie osobiście wiele lat zajęło oddzielanie maku od popiołu i zrozumienie, co jest nie tak z tymi świętami, teoretycznie obchodzonymi na cześć Narodzenia Pańskiego. Wierzyłam długo, że robię dobrze, obchodząc je możliwie po chrześcijańsku, a odcinając jedynie pogańskie tradycje.

    Nie chciałam być zaszeregowana do wyznań, które tych świąt nie obchodzą, bo w ogóle nie uznają Jezusa Chrystusa za Boga i chętnie usuną fakt Jego narodzenia ze świadomości ludzkiej i z kultury masowej.

    Uważałam, że mam prawo w wolności o której mówi list do Rzymian (14,6), obchodzić jaki chcę dzień dla Pana, niezależnie od uwarunkowań historycznych i religijnych. Tylko… Czy rzeczywiście było to dla Pana?  Zaczęłam mieć jedną wątpliwość po drugiej.

    Kątem oka widziałam na przykład zalew pogaństwa wokół obchodzenia tego czasu, ohydne zwyczaje, ludowe albo komercyjne. Zauważałam też, że jest w tych świętach coś, co bardzo ludzi wiąże. Wiązało i mnie- do robienia rzeczy, które nie mają sensu, albo których nie chciałam, ale które „trzeba” zrobić, nawet padając na twarz ze zmęczenia, czy opierając się wewnętrznie, nawet jeśli nikt z batem nad tobą nie stoi.  Zniewolenie.

    Do tego coraz bardziej widziałam wielką depresyjność i konfliktogenność wyzierającą spod teoretycznie ukochanych kolorów i światełek, gór jedzenia, spod pozornej miłości i rodzinności, taki potencjał rozbijający i niszczący, ładnie opakowany. Zdałam sobie sprawę, że tak nie wyglądają objawy życia.  Natomiast czemu kto ulega, tego niewolnikiem się staje! (2Pt 2,19)

    Argument rozstrzygający przyszedł sam. Zawsze przychodzi, kiedy się szuka Boga.

    Najkrócej? Zrozumiałam, ze to jest tak:

    Cały świat w tym czasie coś razem świętuje, jedni to, drudzy tamto, w pełnej zgodzie, byle razem ubrać choinkę i zasiąść do stołu. Na szczegółach świat się nie opiera, łączy tradycja.

    NA SZCZEGÓŁACH?

    A jaka zgoda między Chrystusem, a Belialem?(2Kor 6,15) Tej zgody właśnie nie może być! Nie można wstawiać Chrystusa do panteonu innych bóstw. Ani koło reniferka, czy świętego Mikołaja. Za tego typu niezgodę chrześcijanie bywało, że szli na śmierć.  A przecież: malutkie kadzidełko dla cezara i czcijcie sobie waszego Chrystusa, jest tolerancja…Brr!

    I razem z tą refleksją przyszła oczywista decyzja.

    Pan Jezus Chrystus, Mesjasz, Zbawiciel świata nie będzie stał w panteonie bogów obcych. Żadnych kadzidełek dla cezara. On jest Bogiem jedynym, jedyną drogą do Ojca, jedynie godzien czci.

    A jeśli ktoś… kocha dekoracje, zapachy, potrawy, kolędy i miłe sercu wspomnienia? Czy naprawdę musi się tego wyrzekać?

    Myślę, że nikt nic nie musi, bo co pod przymusem, to nie z serca. Ale to powinno przyjść samo, zaraz po zrozumieniu, że wiele rzeczy z przeszłości to śmieci (żeby za apostołem Pawłem nie powiedzieć dosadniej) wobec najwyższej wartości poznania Pana Jezusa.(Flp, 3,7nn)

    Rozumiem, że oddzielanie maku od popiołu może trwać, jak trwało u mnie. U jednych będą to trudności emocjonalne, u innych,jak u mnie, bardziej poznawcze. Bóg działa u każdego w doskonałym czasie.

    Modlę się o tych, którzy zaczynają podobnie rzecz widzieć i potrzebują odwagi do właściwej decyzji. Owocem jest wspaniały pokój.

    Błogosławieństwa Bożego!

  • Musisz się zalogować, żeby odpowiedzieć w tym temacie.